Wczoraj założyłam z moją koleżanką stronkę na facebook'u. Tu macie link:
https://www.facebook.com/pages/Pi%C4%99ciu-ch%C5%82opc%C3%B3w-jedno-szcz%C4%99%C5%9Bcie-One-Direction/177158589091320
Ja jestem Luxx.
niedziela, 25 listopada 2012
Jednopart...
Taki tam imagin, pisany na szybko. Z góry
przepraszam za wszystkie błędy. Brak przecinków, czy też ich
nadużywanie, bo to mi się często zdarza.
------------------------------ ------------------------------ ---------------
- Halo?? - odebrałaś telefon o 2 w nocy.
- Cześć kotku! Przepraszam, że Cię budzę, ale muszę Ci coś powiedzieć. - dzwonił twój chłopak Kuba.
- Yhm. Mów. - odpowiedziałaś obojętnie
------------------------------
- Halo?? - odebrałaś telefon o 2 w nocy.
- Cześć kotku! Przepraszam, że Cię budzę, ale muszę Ci coś powiedzieć. - dzwonił twój chłopak Kuba.
- Yhm. Mów. - odpowiedziałaś obojętnie
bo wiedziałaś, że to nic ważnego.
- Ja...My, musimy zerwać. -powiedział spokojnie.
- Co?? - zerwałaś się z łóżka i nie wiedziałaś co zrobić. - Haha. Dobry żart, kochanie, ale teraz idę spać.
- [T.I.] ja nie żartuje.
- Co? Ale dlaczego? Przecież między nami wszystko dobrze. - mówiłaś, już przez łzy.
- Nie. Nic nie jest dobrze. [T.I] ja Cię już nie kocham.
- A mówiłeś, że mnie kochasz! Że będziemy razem na zawsze! Jak mogłam Ci uwierzyć!
- Wiem, ale... - nie zdążył nic powiedzieć, bo rozłączyłaś się. Nie wiedziałaś co ze sobą zrobić. Miałaś myśli samobójcze, ale stwierdziłaś, że taki człowiek jak on, nie zasługuje na to, żebyś się przez niego zabijała. Musisz mu pokazać, że jesteś silna. A nie słaba...
~*~
Odkąd zerwał z tobą Kuba minęło już pół roku. Pogodziłaś się z tym, ale nadal nie możesz zaufać żadnemu facetowi. Siedziałaś na ławce w parku i przyglądałaś się dzieciom biegającym po trawie. Nagle twoją uwagę przykuła para siedząca na ławce na przeciwko.Byli mniej więcej w twoim wieku. Chłopak - blondyn, wydaje się, że farbowany. Na nosie ma okulary, a na głowie fullcap'a. Dziewczyna - brunetka. Ubrana w krótkie spodenki i top z krótkim rękawem. Dziwnie się zachowują. Dziewczyna mówi do chłopaka, a on jest dziwnie smutny. Przerażony sytuacją, która się w okół niego teraz dzieje. Nagle ona wstaje i z uśmiechem odchodzi. Blondyn zostaje sam. Chyba płacze. Tylko dlaczego? Postanawiasz do niego podejść. Siadasz koło niego, ale się nie odzywasz.
- Po co tu przyszłaś? - zapytał nawet na Ciebie nie patrząc.
- Zobaczyłam, że coś jest nie tak, więc postanowiłam pomóc. - odpowiedziałaś z uśmiechem, którego on nie zauważył bo ciągle przypatrywał się swoim butom.
- Nie potrzebuje pomocy! Wszystko jest w jak najlepszym porządku! - wydarł się chłopak, płacząc.
- I płaczesz ze szczęścia? - zapytałaś.
- Tak... - wstałaś i chciałaś odejść, ale on złapał cię za rękę, przyciągnął do siebie i Cię przytulił. - Nie, płacze ze smutku. Wiem. Teraz pewnie myślisz co ze mnie za facet, skoro płaczę. Ale to jest silniejsze ode mnie. Ona po prostu mnie wykorzystała. Bawiła się mną jak zabawką, która nie ma uczuć. Po prostu powiedziała "Nie kocham Cię już" i odeszła.
- Wiesz co. Pół roku temu mój były powiedział mi to samo. Przez telefon...O 2 w nocy... - myślałaś, że się rozpłaczesz, ale nie zrobiłaś tego. Chciałaś pokazać chłopakowi, że trzeba być silnym. - Mam pomysł. Chodźmy na lody. One zawsze poprawiają humor.
- Okey. - chłopak od razu się ucieszył i złapał mnie za rękę. Ja od razu ją zabrałam.
- Przepraszam. Niem chciałem.
- Nic nie szkodzi. Po prostu jest mi trudno zaufać teraz jakiemuś chłopakowi.
- Rozumiem. Ale nie rozpamiętujmy smutnych wspomnień tylko chodźmy na te lody.
Poszliście, pośmialiście się...
~*~
To już 2 lata odkąd znasz się z Niall'em. Odkąd pomogłaś mu się pozbierać po tym jak dziewczyna go wykorzystała. Po tym jak on pomógł Tobie z powrotem zaufać facetom. Bo ty mu zaufałaś. Jak jeszcze nigdy nikomu. Teraz siedzisz w pokoju i na niego czekasz. Nagle słyszysz: "puk, puk".
- Proszę. - odpowiedziałaś, a do twojego pokoju wszedł Niall. Był jakiś zdenerwowany.
- Coś się stało? - zapytałaś.
- Nie, tylko chciałem Ci coś powiedzieć. - gdy to usłyszałaś, myślałaś o najgorszym. A może on wyjeżdża, może nie chcę się już ze mną przyjaźnić, może...?
- Słuchaj. To dla mnie trudne... - przerwał Ci rozmyślanie. - ...ale postanowiłem Ci to powiedzieć. Ja cię kocham.
- Tak wiem, ja Ciebie też, braciszku.
- No właśnie, nie o to mi chodzi. Ja cię kocham tą inną miłością. Tą miłością chłopaka do dziewczyny. Po prostu się w tobie zakochałem... Wiem, że dopiero co, Ci to powiedziałem, ale zostaniesz moją dziewczyną?
- Wiesz Niall, muszę się zastanowić, czy czuje do Ciebie coś więcej niż przyjaźń. Poczekaj tydzień, dwa... Daj mi czas.
- Dobrze. - powiedział i wyszedł. Ty długo się zastanawiałaś, czy go kochasz. Chyba raczej nie chciałaś dopuścić do siebie tej myśli. Bałaś się, że cię zostawi, jak twój były. Dwa tygodnie później Niall umówił się z tobą, z myślą, że dasz mu odpowiedź.
~*~
- Cześć! To co idziemy do parku? - zapytał blondyn.
- Okey. - ubrałaś się i wyszliście. Poszliście na "waszą" ławkę, czyli tą, na której się poznaliście. Gdy już siedzieliście, zaczęłaś rozmowę.
- Niall, długo myślałam nad tym co mi powiedziałeś i zdecydowałam, że... - nie dokończyłaś tylko pocałowałaś go prosto w usta. Kiedy się od niego oderwałaś - bo on nie chciał cię puścić - on zapytał.
- Czy to znaczy tak? - ty tylko kiwnęłaś głową, a tym razem to on cię pocałował. Mówiłaś do siebie w myślach: "Podjęłam dobrą decyzję".
------------------------------ ------------------------------ ---------------
Mam nadzieje, że wam się podoba. Napiszcie w komentarzu co sądzicie. :D
- Ja...My, musimy zerwać. -powiedział spokojnie.
- Co?? - zerwałaś się z łóżka i nie wiedziałaś co zrobić. - Haha. Dobry żart, kochanie, ale teraz idę spać.
- [T.I.] ja nie żartuje.
- Co? Ale dlaczego? Przecież między nami wszystko dobrze. - mówiłaś, już przez łzy.
- Nie. Nic nie jest dobrze. [T.I] ja Cię już nie kocham.
- A mówiłeś, że mnie kochasz! Że będziemy razem na zawsze! Jak mogłam Ci uwierzyć!
- Wiem, ale... - nie zdążył nic powiedzieć, bo rozłączyłaś się. Nie wiedziałaś co ze sobą zrobić. Miałaś myśli samobójcze, ale stwierdziłaś, że taki człowiek jak on, nie zasługuje na to, żebyś się przez niego zabijała. Musisz mu pokazać, że jesteś silna. A nie słaba...
~*~
Odkąd zerwał z tobą Kuba minęło już pół roku. Pogodziłaś się z tym, ale nadal nie możesz zaufać żadnemu facetowi. Siedziałaś na ławce w parku i przyglądałaś się dzieciom biegającym po trawie. Nagle twoją uwagę przykuła para siedząca na ławce na przeciwko.Byli mniej więcej w twoim wieku. Chłopak - blondyn, wydaje się, że farbowany. Na nosie ma okulary, a na głowie fullcap'a. Dziewczyna - brunetka. Ubrana w krótkie spodenki i top z krótkim rękawem. Dziwnie się zachowują. Dziewczyna mówi do chłopaka, a on jest dziwnie smutny. Przerażony sytuacją, która się w okół niego teraz dzieje. Nagle ona wstaje i z uśmiechem odchodzi. Blondyn zostaje sam. Chyba płacze. Tylko dlaczego? Postanawiasz do niego podejść. Siadasz koło niego, ale się nie odzywasz.
- Po co tu przyszłaś? - zapytał nawet na Ciebie nie patrząc.
- Zobaczyłam, że coś jest nie tak, więc postanowiłam pomóc. - odpowiedziałaś z uśmiechem, którego on nie zauważył bo ciągle przypatrywał się swoim butom.
- Nie potrzebuje pomocy! Wszystko jest w jak najlepszym porządku! - wydarł się chłopak, płacząc.
- I płaczesz ze szczęścia? - zapytałaś.
- Tak... - wstałaś i chciałaś odejść, ale on złapał cię za rękę, przyciągnął do siebie i Cię przytulił. - Nie, płacze ze smutku. Wiem. Teraz pewnie myślisz co ze mnie za facet, skoro płaczę. Ale to jest silniejsze ode mnie. Ona po prostu mnie wykorzystała. Bawiła się mną jak zabawką, która nie ma uczuć. Po prostu powiedziała "Nie kocham Cię już" i odeszła.
- Wiesz co. Pół roku temu mój były powiedział mi to samo. Przez telefon...O 2 w nocy... - myślałaś, że się rozpłaczesz, ale nie zrobiłaś tego. Chciałaś pokazać chłopakowi, że trzeba być silnym. - Mam pomysł. Chodźmy na lody. One zawsze poprawiają humor.
- Okey. - chłopak od razu się ucieszył i złapał mnie za rękę. Ja od razu ją zabrałam.
- Przepraszam. Niem chciałem.
- Nic nie szkodzi. Po prostu jest mi trudno zaufać teraz jakiemuś chłopakowi.
- Rozumiem. Ale nie rozpamiętujmy smutnych wspomnień tylko chodźmy na te lody.
Poszliście, pośmialiście się...
~*~
To już 2 lata odkąd znasz się z Niall'em. Odkąd pomogłaś mu się pozbierać po tym jak dziewczyna go wykorzystała. Po tym jak on pomógł Tobie z powrotem zaufać facetom. Bo ty mu zaufałaś. Jak jeszcze nigdy nikomu. Teraz siedzisz w pokoju i na niego czekasz. Nagle słyszysz: "puk, puk".
- Proszę. - odpowiedziałaś, a do twojego pokoju wszedł Niall. Był jakiś zdenerwowany.
- Coś się stało? - zapytałaś.
- Nie, tylko chciałem Ci coś powiedzieć. - gdy to usłyszałaś, myślałaś o najgorszym. A może on wyjeżdża, może nie chcę się już ze mną przyjaźnić, może...?
- Słuchaj. To dla mnie trudne... - przerwał Ci rozmyślanie. - ...ale postanowiłem Ci to powiedzieć. Ja cię kocham.
- Tak wiem, ja Ciebie też, braciszku.
- No właśnie, nie o to mi chodzi. Ja cię kocham tą inną miłością. Tą miłością chłopaka do dziewczyny. Po prostu się w tobie zakochałem... Wiem, że dopiero co, Ci to powiedziałem, ale zostaniesz moją dziewczyną?
- Wiesz Niall, muszę się zastanowić, czy czuje do Ciebie coś więcej niż przyjaźń. Poczekaj tydzień, dwa... Daj mi czas.
- Dobrze. - powiedział i wyszedł. Ty długo się zastanawiałaś, czy go kochasz. Chyba raczej nie chciałaś dopuścić do siebie tej myśli. Bałaś się, że cię zostawi, jak twój były. Dwa tygodnie później Niall umówił się z tobą, z myślą, że dasz mu odpowiedź.
~*~
- Cześć! To co idziemy do parku? - zapytał blondyn.
- Okey. - ubrałaś się i wyszliście. Poszliście na "waszą" ławkę, czyli tą, na której się poznaliście. Gdy już siedzieliście, zaczęłaś rozmowę.
- Niall, długo myślałam nad tym co mi powiedziałeś i zdecydowałam, że... - nie dokończyłaś tylko pocałowałaś go prosto w usta. Kiedy się od niego oderwałaś - bo on nie chciał cię puścić - on zapytał.
- Czy to znaczy tak? - ty tylko kiwnęłaś głową, a tym razem to on cię pocałował. Mówiłaś do siebie w myślach: "Podjęłam dobrą decyzję".
------------------------------
Mam nadzieje, że wam się podoba. Napiszcie w komentarzu co sądzicie. :D
poniedziałek, 19 listopada 2012
Rozdział 8. "TweetCam"
- Mam do ciebie prośbę. Chciałabym dzisiaj zrobić TweetCam'a i...
- Chcesz żebym Ci pomógł?? - zapytał ze śmiechem.
- No tak jakby. Pamiętasz jak wtedy zmieniłam status na facebook'u? Wtedy dziewczyny z Polski nie chciały uwierzyć wiec powiedziałam że zrobię TweetCam'a, a to było 2 tygodnie temu. Teraz mają mnie pewnie za kompletną idiotkę... - opuściłam głowę. Łzy zaczęły mi napływać do oczu.
- Julia, tylko nie płacz. To tylko mała głupota...
- Ale one teraz się ze mnie śmieją i mnie wyzywają... - dalej płakałam.
- No już spokojnie... Zrobię z tobą tego TweetCam'a.
- Naprawdę?!?! Dziękuję! - rzuciłam mu się naszyję i zaczęłam go całować. Wtedy do pokoju wszedł Lou.
- No dość już tych czułości gołąbeczki. Musimy iść przywitać się z fankami. - uśmiechnął się.
- No okey już idę. - niechętnie wstał z łóżka i podszedł do okna. Jednak gdy zauważył tłum fanek humor od razu mu się poprawił - Zobacz... - teraz zwrócił się do mnie. - Jest tyle dziewczyn na świecie, a ja wybrałem ciebie. Ty... musisz być wyjątkowa. - Siedziałam i patrzyłam na niego ze zdziwieniem. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Zayn, o co chodzi? - zapytałam, bo myślałam że coś się stało.
- Nic się nie stało, nie bój się... - odrobinę się uspokoiłam. - Tylko chciałbym Ci coś powiedzieć... - I wtedy odezwał się Lou, który cały czas był w pokoju - No dobra, dobra. Wyznania później, a teraz już chodźcie.
- Okey. Już idziemy. - Wstaliśmy i poszliśmy na dół.
*oczami Zayn'a*
Kurde znowu nie zdążyłem jej tego powiedzieć. Ale to i tak nie był odpowiedni moment bo Lou tam był. Na dole było mnóstwo, ale to mnóstwo fanek. Wszystkie krzyczały. I to bardzo. Normalnie obawiam się już o moje uszy... Zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć i rozdaliśmy mnóstwo autografów. Nawet z Julią i Majką nasze fanki robiły sobie zdjęcia. To bardzo miłe uczucie wiedząc, że ktoś kogo kochasz jest akceptowany przez twoje fanki. Bardzo się z tego cieszę. Gdy wróciliśmy do pokoju był już wieczór. Tak jak obiecałem zrobiłem z Julią TweetCam'a.
*oczami Julii*
Trochę się boje tego TC, no ale poradzę sobie. Włączyłam go i dodałam link na Twitter'a. Od razu pojawiło się mnóstwo osób. Na początku sama siedziałam przed kamerką.
- Cześć! Przepraszam, że dopiero teraz robię tego TweetCam'a ale wcześniej jakoś nie było czasu. Wiecie chłopcy mieli koncerty i w ogóle. Ale okej. Teraz zobaczymy co chcecie mi powiedzieć. - uśmiechnęłam się do kamerki i zaczęłam czytać na głos. - "Chłopcy mieli koncerty. Ciekawe jacy chłopcy. Masz nowych przyjaciół??" Tak mam. Moimi nowymi przyjaciółmi jest całe 1D. "Wcześniej napisałaś, że na TweetCam'ie będzie Zayn. Tylko, że ja go nie widzę.." Dobra. Chcecie Zayn'a to proszę. już go wołam. Zayn chodź tutaj!
- Już idę! - zawołał Zayn i dosiadł się do mnie. Chciałabym zobaczyć minę tych dziewczyn.
- O zobacz następny tweet do mnie. "To, że on siedzi obok Ciebie nie znaczy, że jest twoim chłopakiem..." Dobra. Zayn jak im udowodnisz, że jesteśmy para?
- Hmm... Może tak? - powiedział i złożył na moich ustach soczystego buziaka. Oderwałam się od niego i znów uśmiechnęłam się do kamerki.
- Teraz wierzycie? Jeśli macie jakieś pytania to je zadawajcie. O już jakieś jest. " Gdzie się poznaliście?" Poznaliśmy się...
- Nie. Czekaj ja im powiem. To było w Paryżu. Po koncercie przyszła z Majką na podpisywanie płyt. Wsadziłem jej swój numer w bluzę. Później spotkaliśmy się na wieży Eiffla i tam...
- Dobra. Już koniec. - przerwałam mu. - Nie musisz opowiadać im całego naszego życia. Może kończmy na dzisiaj. Jestem głodna. To papa.
- Cześć! - powiedział Zayn, a ja wyłączyłam aplikację. - To chodź na tą kolację. Zabierzemy po drodze chłopaków??
- Możemy ich zabrać. No i Majkę też. - uśmiechnęłam się. Zayn złapał mnie za rękę i poszliśmy po chłopaków i Maję. Było głośno. Ja zwykle. Gdy już wróciliśmy do pokoju umyłam się i poszłam spać. Zayn zrobił to samo.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest następny rozdział. Jak się podoba? :) Niech ktoś skomentuję...
- Chcesz żebym Ci pomógł?? - zapytał ze śmiechem.
- No tak jakby. Pamiętasz jak wtedy zmieniłam status na facebook'u? Wtedy dziewczyny z Polski nie chciały uwierzyć wiec powiedziałam że zrobię TweetCam'a, a to było 2 tygodnie temu. Teraz mają mnie pewnie za kompletną idiotkę... - opuściłam głowę. Łzy zaczęły mi napływać do oczu.
- Julia, tylko nie płacz. To tylko mała głupota...
- Ale one teraz się ze mnie śmieją i mnie wyzywają... - dalej płakałam.
- No już spokojnie... Zrobię z tobą tego TweetCam'a.
- Naprawdę?!?! Dziękuję! - rzuciłam mu się naszyję i zaczęłam go całować. Wtedy do pokoju wszedł Lou.
- No dość już tych czułości gołąbeczki. Musimy iść przywitać się z fankami. - uśmiechnął się.
- No okey już idę. - niechętnie wstał z łóżka i podszedł do okna. Jednak gdy zauważył tłum fanek humor od razu mu się poprawił - Zobacz... - teraz zwrócił się do mnie. - Jest tyle dziewczyn na świecie, a ja wybrałem ciebie. Ty... musisz być wyjątkowa. - Siedziałam i patrzyłam na niego ze zdziwieniem. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Zayn, o co chodzi? - zapytałam, bo myślałam że coś się stało.
- Nic się nie stało, nie bój się... - odrobinę się uspokoiłam. - Tylko chciałbym Ci coś powiedzieć... - I wtedy odezwał się Lou, który cały czas był w pokoju - No dobra, dobra. Wyznania później, a teraz już chodźcie.
- Okey. Już idziemy. - Wstaliśmy i poszliśmy na dół.
*oczami Zayn'a*
Kurde znowu nie zdążyłem jej tego powiedzieć. Ale to i tak nie był odpowiedni moment bo Lou tam był. Na dole było mnóstwo, ale to mnóstwo fanek. Wszystkie krzyczały. I to bardzo. Normalnie obawiam się już o moje uszy... Zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć i rozdaliśmy mnóstwo autografów. Nawet z Julią i Majką nasze fanki robiły sobie zdjęcia. To bardzo miłe uczucie wiedząc, że ktoś kogo kochasz jest akceptowany przez twoje fanki. Bardzo się z tego cieszę. Gdy wróciliśmy do pokoju był już wieczór. Tak jak obiecałem zrobiłem z Julią TweetCam'a.
*oczami Julii*
Trochę się boje tego TC, no ale poradzę sobie. Włączyłam go i dodałam link na Twitter'a. Od razu pojawiło się mnóstwo osób. Na początku sama siedziałam przed kamerką.
- Cześć! Przepraszam, że dopiero teraz robię tego TweetCam'a ale wcześniej jakoś nie było czasu. Wiecie chłopcy mieli koncerty i w ogóle. Ale okej. Teraz zobaczymy co chcecie mi powiedzieć. - uśmiechnęłam się do kamerki i zaczęłam czytać na głos. - "Chłopcy mieli koncerty. Ciekawe jacy chłopcy. Masz nowych przyjaciół??" Tak mam. Moimi nowymi przyjaciółmi jest całe 1D. "Wcześniej napisałaś, że na TweetCam'ie będzie Zayn. Tylko, że ja go nie widzę.." Dobra. Chcecie Zayn'a to proszę. już go wołam. Zayn chodź tutaj!
- Już idę! - zawołał Zayn i dosiadł się do mnie. Chciałabym zobaczyć minę tych dziewczyn.
- O zobacz następny tweet do mnie. "To, że on siedzi obok Ciebie nie znaczy, że jest twoim chłopakiem..." Dobra. Zayn jak im udowodnisz, że jesteśmy para?
- Hmm... Może tak? - powiedział i złożył na moich ustach soczystego buziaka. Oderwałam się od niego i znów uśmiechnęłam się do kamerki.
- Teraz wierzycie? Jeśli macie jakieś pytania to je zadawajcie. O już jakieś jest. " Gdzie się poznaliście?" Poznaliśmy się...
- Nie. Czekaj ja im powiem. To było w Paryżu. Po koncercie przyszła z Majką na podpisywanie płyt. Wsadziłem jej swój numer w bluzę. Później spotkaliśmy się na wieży Eiffla i tam...
- Dobra. Już koniec. - przerwałam mu. - Nie musisz opowiadać im całego naszego życia. Może kończmy na dzisiaj. Jestem głodna. To papa.
- Cześć! - powiedział Zayn, a ja wyłączyłam aplikację. - To chodź na tą kolację. Zabierzemy po drodze chłopaków??
- Możemy ich zabrać. No i Majkę też. - uśmiechnęłam się. Zayn złapał mnie za rękę i poszliśmy po chłopaków i Maję. Było głośno. Ja zwykle. Gdy już wróciliśmy do pokoju umyłam się i poszłam spać. Zayn zrobił to samo.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest następny rozdział. Jak się podoba? :) Niech ktoś skomentuję...
Rozdział 7. "Ale mnie nastraszyłeś.."
*oczami Julki*
Spałam sobie gdy nagle obudził mnie dźwięk telefonu.
- Halo??
- Julia przepraszam, że cię obudziłem! Ale muszę Ci coś powiedzieć.
- Yhm...??? - prawie spałam.
- Harry jest w szpitalu!
- Coooo!?!?!??!?!?!!?!?!?!? Muszę to powiedzieć Majce. Przyjedź po nas za 30 min.
- Ok. Będę.
Wstałam, ubrałam się w byle co i pobiegłam po Majkę. Zaczęłam walić w drzwi. Na szczęście otworzyła.
- Ubieraj się. Harry jest w szpitalu!
- Cooo!?!?! Już się ubieram.
- Zayn po nas będzie za 25 minut. - Ona tez założyła byle co. Po drodze do samochodu Zayn'a kupiłyśmy sobie tylko po kawie. Podeszłyśmy do samochodu Malika i wsiadłyśmy. On szybko pojechał w stronę szpitala.
- Kiedy wracacie w trasę?? - zapytałam.
- Za 2 tyg. Właśnie o tym tez chciałem z tobą porozmawiać.
- Dobra ale to później.
Dojechaliśmy do szpitala. Gdy weszliśmy do sali zobaczyłam Harry'ego i chłopaków siedzących wokół niego.
- A tak w ogóle to czemu on jest w szpitalu? -zapytała Majka siadając koło niego.
- Nasze małe Haziątko spadło ze schodów... - powiedział Lou. A ja nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać.
- Jak ty to zrobiłeś??/ - zapytałam Harry'ego.
- No bo wiesz... schodziłem po schodach i się...potknąłem.
- Co??? Tak po prostu? To czemu jesteś w szpitalu?
- No bo jak spadł z tych schodów to się walnął w nogę i... - wtedy Hazza odsłonił kołdrę i pokazał swoją nogę w gipsie.
- Boże. A już myślałam, że stało się coś gorszego. - odetchnęłam z ulgą. - A ty czemu mnie tak nastraszyłeś??? - zapytałam patrząc na Mulata.
- Sorki. ale ja też nie wiedziałem co się stało. A tak w ogóle to chciałem z tobą pogadać.
- Ok. To chodź na korytarz. - powiedziałam i wyszłam na korytarz.
- Więc, o czym chciałeś pogadać?
- Co będzie gdy wrócimy w trasę? Nie będziemy mogli się tak często spotykać. Jak spotkamy raz na pół roku to będzie cud. I pomyślałem, że jeśli byś się zgodziła, czy nie pojechałabyś z nami w trasę. Majka jak by chciała też może jechać. Gadałem z managerem i się zgodził.
- Naprawdę!?!?! - krzyknęłam.
- Ciiii...jesteśmy w szpitalu. Zawołaj Majkę to się jej zapytamy.
- Ok. - spojrzałam do sali - Maja chodź tu na chwile.
Ona do nas wyszła. Zayn opowiedział jej o swoim pomyśle.
- No nie wiem. Musze się zastanowić.
- No proszeeeeee.... - prosiłam ją.
- No ok ale robię to tylko dla Ciebie.
- Dziękuję.
2 TYGODNIE PÓŹNIEJ
Przez te 2 tygodnie nie wydarzyło się nic ciekawego. Harry występował z zespołem tylko tyle, że z nogą w gipsie. Nadszedł czas wyjazdu, a tak w sumie to wylotu. Mieliśmy lecieć teraz do Hiszpanii. Ja siedziałam obok Zayn'a. Majka obok Harry'ego, bo on tak chciał, a reszta obok siebie. Przez cały lot przytulałam się do Zayn'a, a on opowiadał mi jak to jest występować przed tyloma ludźmi.
*oczami Majki*
Harry bardzo chciał żebym koło niego usiadła w samolocie. Dla mnie to było jeszcze lepiej, tak więc zgodziłam się.
- Dziękuję, że zgodziłaś się koło mnie usiąść. - wyrwał mnie z myślenia.
- Nie ma za co. - uśmiechnęłam się.
- Nawet nie zdążyłaś mi jeszcze czegoś o sobie powiedzieć. Więc słucham...
- No ok. Ogólnie to całe moje życie zanim przyjechałam do Paryża, wyglądało tak:
* Wstawałam, jadłam i w ogóle...
* Później siedziałam przy laptopie i gapiłam się... - O Boże jaka ja jestem głupia!! chciałam mu powiedzieć że gapiłam się w jego zdjęcia - ... no i... ten... - zaczęłam się jąkać.
- No mów. Nie wstydź się - Spojrzał na mnie i się tak jakoś dziwnie uśmiechnął jakby wiedział co chciałam powiedzieć.
- Nie to nie ważne...
- No prooooooooooszeeeee!!!! - zaczął krzyczeć na cały samolot.
- Co Maja nie chce się zgodzić być twoja dziewczyną!?!?! - zaczął krzyczeć Niall z buzią pełną jedzenia.
- Niall!!! - krzyknął Harry.
- To chyba ty chcesz mi coś powiedzieć? - powiedziałam do niego.
- No ok. - teraz już powiedział do Niall'a - Ale to twoja wina ja chciałem to zrobić... - i się zaciął.
- No i co dalej?? - wypytywałam go.
- Jak będzie odpowiednia chwila.
- No to może teraz jest odpowiednia chwila? - zapytałam go i już nie mogłam się doczekać aż się mnie zapyta...
- A więc tak. Zostaniesz moją dziewczyną?
- No nie wiem... - zaczęłam żartować i robić dziwne miny.
- No proszeeeeeeeeee!!! - znów zaczął krzyczeć.
- No okey... - gdy to powiedziałam on rzucił się na mnie i mnie pocałował. O mało co nie zemdlałam. Sam Harry Styles właśnie poprosił mnie o chodzenie i mnie pocałował. WOW!
- Mam najpiękniejsza dziewczynę na świecie!!! Mam najpiękniejszą dziewczynę na świecie!!! - zaczął się wydzierać. A ja tylko się do niego przytuliłam.
*oczami Julki*
- Coś przegapiłam? - zapytałam Zayn'a gdy tylko otworzyłam oczy.
- No więc tak, jeszcze lecimy. Majka chodzi z Harrym. Lot będzie trwał jeszcze jakieś pół godziny...
- Stój! Stój! Stój! Czy ty powiedziałeś, że Majka chodzi z Harrym!?!?!?! - on pokiwał tylko głową.
- Aaaaaaaaaaaa...!!!!! - zaczęłam się drzeć jak opętana.
- Nie krzycz tak słonko... - uspokoił mnie Zayn.
- Co się stało?? - zapytała mnie Maja.
- Jak to co?!?! GRATULACJE!!!
- No dzięki...
Nareszcie dolecieliśmy. Z lotniska od razu pojechaliśmy do hotelu. Ja miałam pokój z Zayn'em, Majka z Harry'm, a Lou, Li i Niall mieli trzy-osobowy. Gdy już do niego weszłam, postanowiłam sprawdzić Twittera i wtedy mi się przypomniało... przecież miałam robić TwitCama! O Boże jaka ja jestem głupia. teraz te wszystkie dziewczyny pomyślały sobie że naprawdę je oszukuję... Dobra więc teraz to już go naprawdę zrobię. Wtedy podszedł do mnie Zayn i położył się obok mnie na łóżku.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jak się podoba?? :)
Spałam sobie gdy nagle obudził mnie dźwięk telefonu.
- Halo??
- Julia przepraszam, że cię obudziłem! Ale muszę Ci coś powiedzieć.
- Yhm...??? - prawie spałam.
- Harry jest w szpitalu!
- Coooo!?!?!??!?!?!!?!?!?!? Muszę to powiedzieć Majce. Przyjedź po nas za 30 min.
- Ok. Będę.
Wstałam, ubrałam się w byle co i pobiegłam po Majkę. Zaczęłam walić w drzwi. Na szczęście otworzyła.
- Ubieraj się. Harry jest w szpitalu!
- Cooo!?!?! Już się ubieram.
- Zayn po nas będzie za 25 minut. - Ona tez założyła byle co. Po drodze do samochodu Zayn'a kupiłyśmy sobie tylko po kawie. Podeszłyśmy do samochodu Malika i wsiadłyśmy. On szybko pojechał w stronę szpitala.
- Kiedy wracacie w trasę?? - zapytałam.
- Za 2 tyg. Właśnie o tym tez chciałem z tobą porozmawiać.
- Dobra ale to później.
Dojechaliśmy do szpitala. Gdy weszliśmy do sali zobaczyłam Harry'ego i chłopaków siedzących wokół niego.
- A tak w ogóle to czemu on jest w szpitalu? -zapytała Majka siadając koło niego.
- Nasze małe Haziątko spadło ze schodów... - powiedział Lou. A ja nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać.
- Jak ty to zrobiłeś??/ - zapytałam Harry'ego.
- No bo wiesz... schodziłem po schodach i się...potknąłem.
- Co??? Tak po prostu? To czemu jesteś w szpitalu?
- No bo jak spadł z tych schodów to się walnął w nogę i... - wtedy Hazza odsłonił kołdrę i pokazał swoją nogę w gipsie.
- Boże. A już myślałam, że stało się coś gorszego. - odetchnęłam z ulgą. - A ty czemu mnie tak nastraszyłeś??? - zapytałam patrząc na Mulata.
- Sorki. ale ja też nie wiedziałem co się stało. A tak w ogóle to chciałem z tobą pogadać.
- Ok. To chodź na korytarz. - powiedziałam i wyszłam na korytarz.
- Więc, o czym chciałeś pogadać?
- Co będzie gdy wrócimy w trasę? Nie będziemy mogli się tak często spotykać. Jak spotkamy raz na pół roku to będzie cud. I pomyślałem, że jeśli byś się zgodziła, czy nie pojechałabyś z nami w trasę. Majka jak by chciała też może jechać. Gadałem z managerem i się zgodził.
- Naprawdę!?!?! - krzyknęłam.
- Ciiii...jesteśmy w szpitalu. Zawołaj Majkę to się jej zapytamy.
- Ok. - spojrzałam do sali - Maja chodź tu na chwile.
Ona do nas wyszła. Zayn opowiedział jej o swoim pomyśle.
- No nie wiem. Musze się zastanowić.
- No proszeeeeee.... - prosiłam ją.
- No ok ale robię to tylko dla Ciebie.
- Dziękuję.
2 TYGODNIE PÓŹNIEJ
Przez te 2 tygodnie nie wydarzyło się nic ciekawego. Harry występował z zespołem tylko tyle, że z nogą w gipsie. Nadszedł czas wyjazdu, a tak w sumie to wylotu. Mieliśmy lecieć teraz do Hiszpanii. Ja siedziałam obok Zayn'a. Majka obok Harry'ego, bo on tak chciał, a reszta obok siebie. Przez cały lot przytulałam się do Zayn'a, a on opowiadał mi jak to jest występować przed tyloma ludźmi.
*oczami Majki*
Harry bardzo chciał żebym koło niego usiadła w samolocie. Dla mnie to było jeszcze lepiej, tak więc zgodziłam się.
- Dziękuję, że zgodziłaś się koło mnie usiąść. - wyrwał mnie z myślenia.
- Nie ma za co. - uśmiechnęłam się.
- Nawet nie zdążyłaś mi jeszcze czegoś o sobie powiedzieć. Więc słucham...
- No ok. Ogólnie to całe moje życie zanim przyjechałam do Paryża, wyglądało tak:
* Wstawałam, jadłam i w ogóle...
* Później siedziałam przy laptopie i gapiłam się... - O Boże jaka ja jestem głupia!! chciałam mu powiedzieć że gapiłam się w jego zdjęcia - ... no i... ten... - zaczęłam się jąkać.
- No mów. Nie wstydź się - Spojrzał na mnie i się tak jakoś dziwnie uśmiechnął jakby wiedział co chciałam powiedzieć.
- Nie to nie ważne...
- No prooooooooooszeeeee!!!! - zaczął krzyczeć na cały samolot.
- Co Maja nie chce się zgodzić być twoja dziewczyną!?!?! - zaczął krzyczeć Niall z buzią pełną jedzenia.
- Niall!!! - krzyknął Harry.
- To chyba ty chcesz mi coś powiedzieć? - powiedziałam do niego.
- No ok. - teraz już powiedział do Niall'a - Ale to twoja wina ja chciałem to zrobić... - i się zaciął.
- No i co dalej?? - wypytywałam go.
- Jak będzie odpowiednia chwila.
- No to może teraz jest odpowiednia chwila? - zapytałam go i już nie mogłam się doczekać aż się mnie zapyta...
- A więc tak. Zostaniesz moją dziewczyną?
- No nie wiem... - zaczęłam żartować i robić dziwne miny.
- No proszeeeeeeeeee!!! - znów zaczął krzyczeć.
- No okey... - gdy to powiedziałam on rzucił się na mnie i mnie pocałował. O mało co nie zemdlałam. Sam Harry Styles właśnie poprosił mnie o chodzenie i mnie pocałował. WOW!
- Mam najpiękniejsza dziewczynę na świecie!!! Mam najpiękniejszą dziewczynę na świecie!!! - zaczął się wydzierać. A ja tylko się do niego przytuliłam.
*oczami Julki*
- Coś przegapiłam? - zapytałam Zayn'a gdy tylko otworzyłam oczy.
- No więc tak, jeszcze lecimy. Majka chodzi z Harrym. Lot będzie trwał jeszcze jakieś pół godziny...
- Stój! Stój! Stój! Czy ty powiedziałeś, że Majka chodzi z Harrym!?!?!?! - on pokiwał tylko głową.
- Aaaaaaaaaaaa...!!!!! - zaczęłam się drzeć jak opętana.
- Nie krzycz tak słonko... - uspokoił mnie Zayn.
- Co się stało?? - zapytała mnie Maja.
- Jak to co?!?! GRATULACJE!!!
- No dzięki...
Nareszcie dolecieliśmy. Z lotniska od razu pojechaliśmy do hotelu. Ja miałam pokój z Zayn'em, Majka z Harry'm, a Lou, Li i Niall mieli trzy-osobowy. Gdy już do niego weszłam, postanowiłam sprawdzić Twittera i wtedy mi się przypomniało... przecież miałam robić TwitCama! O Boże jaka ja jestem głupia. teraz te wszystkie dziewczyny pomyślały sobie że naprawdę je oszukuję... Dobra więc teraz to już go naprawdę zrobię. Wtedy podszedł do mnie Zayn i położył się obok mnie na łóżku.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jak się podoba?? :)
czwartek, 15 listopada 2012
Jednopart. Smutny...
Nie piszę o kim jest. Specjalnie jego imię pojawi się dopiero pod koniec... Mam nadzieje, że się spodoba. wcześniej zapomniałam teraz dodaje jeszcze muzykę :D
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Znałam go od bardzo dawna. Nawet nie pamiętam dokładnie kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy. Na początku to była tylko przyjaźń - dla niego. Dla mnie od samego początku był kimś ważniejszym. Po półtora roku przyjaźni, odważyłam się i postanowiłam mu powiedzieć co czuje. Było to dla mnie bardzo trudne. Już nie wytrzymywałam. Siedziałam w pokoju na parapecie słuchając wolnej, przymulającej muzyki i... płakałam, po prostu płakałam. Zupełnie nie wiedziałam co zrobić. Serce podpowiadało mi: Idź do niego, powiedz mu co czujesz, a może on czuje to samo?. Natomiast rozum to była zupełnie inna sprawa: A co jeśli on nie czuje tego samego co ty? Co jeśli po twoim wyznaniu on po prostu odejdzie... Bałam się tego, cholernie się tego bałam. Po jakimś czasie stwierdziłam, że w końcu będę musiała mu to powiedzieć. Zanim to zrobiłam, znowu siedziałam na parapecie i myślałam jak mu to powiedzieć. "Cześć! Dawno się nie widzieliśmy, kocham cię, co tam u ciebie?" Nie raczej nie... A może coś w stylu długiego wyznania. Najpierw o tym, że nie chce psuć naszej przyjaźni, ale nie potrafię się, ot tak odkochać, i tak dalej, i tak dalej... Nie, to zbyt oklepane. Wiem. Po prostu do niego podejdę i mu powiem. Nie wiem jak, ale mu powiem. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Zadzwoniłam do niego, umówiłam się, że przyjdę do jego domu. Mieszkał niedaleko. Jakieś 15-20 minut drogi na piechotę. Miałam przyjść o 18:00. Od samego rana bardzo się denerwowałam. Nie wiedziałam jak się ubrać. Może coś eleganckiego? Nie, pomyśli, że coś się stało. Wyzywająco? Nie, zbyt "do przodu". Po prostu na luzie, jak zawsze? Idealnie. Założyłam zwykłe czerwone rurki i moją ukochaną bluzkę. Co z tego, że była męska. Ważnie, że mi się podobała. Ubranie miałam już z głowy. Teraz jeszcze fryzura i makijaż. Postanowiłam, że z włosami nie zrobię nic. Tylko je rozczesałam. Makijaż zrobiłam delikatny. Tylko tusz do rzęs i delikatny błyszczyk. O 17:30 założyłam trampki i kurtkę, i wyszłam z domu. Pod jego domem byłam około 17:55. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzył.
- Cześć! - powiedziałam i go przytuliłam.
- Hej! Stęskniłem się za tobą. - odpowiedział, przytulając się do mnie. - Wejdź. Napijesz się czegoś?
- Chętnie. Poproszę wody. - uśmiechnęłam się do niego. Poszedł do kuchni i przyniósł nam wody. Usiadł na kanapie z beztroską miną. Nie wiedział, że chciałam mu właśnie powiedzieć coś dla mnie bardzo ważnego. Zastanawiałam się "Powiedzieć mu? A może nie jestem jeszcze gotowa..." W końcu zebrałam się na odwagę i po prostu to powiedziałam.
- Ja... Muszę Ci coś powiedzieć... - zaczęłam niepewnie.
- Ale nigdzie nie wyjeżdżasz?? - zapytał mnie.
- Nie - na chwilę się uśmiechnęłam, lecz po chwili uśmiech zniknął z mojej twarzy - Dobra, nie będę więcej przed tobą tego ukrywała. Nie wiem jak na to zareagujesz ale ok. Nie jest to za dużo. To tylko dwa słowa. Posłuchaj, ja... - zawahałam się. "Nie! Musisz mu to powiedzieć!" Okey. Raz się żyję. -Kocham Cię! - powiedziałam i wbijałam swój wzrok w podłogę. Jednak nie mogłam wytrzymać i na niego spojrzałam. Miał dziwną minę. W końcu odpowiedział.
- Ja, nie wiem co powiedzieć. Słuchaj, ja też cię kocham ale...
- No właśnie ale... - powiedziałam ale raczej sama do siebie.
- Ale...Jak siostrę. Przepraszam jeśli Cię zraniłem. Co ja gadam! - palnął się w czoło z otwartej dłoni. - Na pewno to zrobiłem i przepraszam. Naprawdę.
Nawet nie zorientowałam się kiedy z moich oczu zaczęły lecieć łzy. On otarł je swoim kciukiem.
- Mam do ciebie jedną prośbę. Tylko ją spełnij, a ja zniknę z twojego życia...na zawsze.
- Nie! Nie możesz mi tego zrobić. Nie odchodź. Proszę Cię. Dalej możemy być przyjaciółmi!
- Tylko wiesz. Bycie tylko przyjaciółmi dla ciebie to radość. Dla mnie, tylko i wyłącznie ból, że nie mogę Cię mieć. Zrozum tak będzie lepiej i dla mnie, i dla ciebie...
- A jak jest ta twoja prośba?
- Chcę żebyś ten jeden, jedyny raz mnie pocałował... Jeśli nie chcesz zrozumiem to i...
- Nie. Jeśli tego chcesz. I poczujesz się przez to szczęśliwsza to proszę... - Chciałam coś powiedzieć ale on zatkał mi usta swoimi ustami. To było niesamowite. Z myślą, że już nigdy nie posmakuję jego ust. Stałam się bardziej zachłanna. Po prostu się bałam. Dlatego starałam się wyciągnąć jak najwięcej z tego pocałunku. Jednak kiedyś w końcu musiał się skończyć. Gdy on się ode mnie oderwał. Ja po prostu wstałam, szybko założyłam buty i wybiegłam... Nie wiedziałam dlaczego to zrobiłam. Może bałam się jego reakcji? Nie, przecież to on mnie pocałował. Bałam się tego, że nie będę mogła tam wytrzymać siedząc obok niego... I znów będę chciała go pocałować. Wbiegłam do domu, do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Mogłam się domyślić, że on nie odwzajemni tego uczucia, którym go darze. Przecież to życie, nie bajka czy opowiadanie... Teraz dopiero sobie uświadomiłam, że mogłam mu tego nie mówić. Przynajmniej dalej byśmy byli przyjaciółmi. On próbował się ze mną skontaktować. Dzwonił, pisał sms'y, pisał przez Twittera, przychodził do domu. Potrafił stać pod moimi drzwiami prze godzinę, pukać i dzwonić. Ja nigdy mu nie otworzyłam. Nawet nie przeczytałam tych wszystkich sms'ów. Przeczytałam tylko jeden. "[T.I.], przepraszam. Proszę odezwij się. Przecież to tak nie wiele. Proszę cię tylko o jeden telefon czy sms. Proszę... Chcę z tobą porozmawiać." Gdy to czytałam łzy z moich oczu lały się hektolitrami. Po jakimś miesiącu on ustąpił. Z jednej strony poczułam...ulgę, radość? Może nie tak dosłowną radość. To było raczej coś w stylu, takiego poczucia, że on odpuścił, ułoży sobie życie z kim innym, będzie szczęśliwy... Z drugiej strony to raczej był ból, smutek, rozpacz. Dlaczego? Bo jednak mi go brakowało. I to bardzo. Czułam się niepotrzebna. Nie miałam przyjaciółki, której mogłam się wyżalić. To on "nią" był. On był moim przyjacielem. Jemu ze wszystkiego się zwierzałam. Tak jak on mi. Przychodził do mnie z pytaniami o dziewczyny. Zawsze gdy przychodził i mówił: "Wiesz, poznałem fajną dziewczynę..." i tak dalej, i tak dalej, po prostu chciało mi się płakac. Przy nim starałam się byc "dzielna". Płakałam dopiero gdy wychodził. Jednak gdy mi się to nie udawało, wychodziłam do łazienki. Siedziałam tam 10 minut, by się wypłakac i wrócic do porzedniego stanu. Gdy do niego wracałam, on nie wiedział co się stało, a ja nigdy nie chciałam mu powiedziec. Wiem, że go to bolało bo zawsze ze wszystkiego się mu zwierzałam. Ale wtedy... wtedy nie mogłam. Wracając do teraźniejszości. Postanowiłam, że pójdę na spacer. Do parku. Do naszego miejsca. Na obrzeżach parku płynęła rzeczka. Chyba nikt prócz nas nie wiedział o tym miejscu. Ubrałam się i wyszłam. Doszłam na polankę, usiadłam i patrzyłam na płynącą po woli wodę. Ona nie miała zmartwień. Płynęła sobie spokojnie. Nie miała problemów. Nie kochała kogoś, kto nie kochał jej. Siedziałam, wpatrywałam się w wodę i płakałam. gdy nagle poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Odwróciłam się. Tak, to był on.
- Co ty tu robisz? - zapytałam.
- Przyszedłem tu, żeby robić to co ty...
- Czyli płakać? - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Możliwe... Chciałem pobyć sam. Ale jak widać nie jest mi to dane. - powiedział ze śmiechem. - Dobra, a teraz tak na poważnie... - Jego mina była naprawdę poważna. Jak nigdy. - ...Dlaczego uciekłaś? Dlaczego nie chciałaś do mnie zadzwonić, czy napisać tego głupiego sms'a, że nic Ci nie jest? Wiesz jak ja się o Ciebie martwiłem!?! - prawie krzyczał. Ja nie wiedziałam co powiedzieć, więc nic nie mówiłam. - Odpowiesz mi!?!
- CZY WRESZCIE ZROZUMIESZ, ŻE DLA MNIE PRZEBYWANIE Z TOBĄ, WYWOŁUJĘ W MOIM SERCU TYLKO BÓL!?!?! - zaczęłam krzyczeć. Nawet nie wiem dlaczego. - ZROZUMIESZ, CZY NIE? MOŻE MAM CI TO JESZCZE RAZ WYTŁUMACZYĆ?!?! JAK TYLKO NA CIEBIE PATRZE MAM OCHOTĘ PO PROSTU DO CIBIE PODEJŚĆ I CIĘ POCAŁOWAĆ! TY NIE WIESZ CO JA CZUJĘ...
- Uwierz, że wiem... - przerwał mi.
- NIE, NIE WIESZ! TY JESTEŚ LOUIS TOMLINSON! - powiedziałam z sarkazmem - CIBIE KOCHAJĄ TYSIĄCE. CO JA GADAM MILIONY DZIEWCZYN. TY MOŻESZ MIEĆ KAŻDĄ, KTÓREJ TYLKO ZAPRAGNIESZ. BO TY CHCESZ!
- Od zawsze tak o mnie myślisz? - zapytał ze smutkiem i łzami w oczach. Dopiero teraz zrozumiałam, że go tym zraniłam.
- Nie, nie od zawsze. Ale zrozum... Nigdy nie poczujesz tego co ja czuję w tej chwili...
- A co jeśli tak?
- Wątpię... - powiedziałam i stałam, nie ruszając się z miejsca z głową spuszczoną w dół. Gdy podniosłam głowę by na niego spojrzeć.... Jego nie było! Nie było! Po prostu sobie poszedł! I nie, on wcale nie zachowuje się jak rozpieszczona gwiazdka. Nie mogę uwierzyć jak przez ten miesiąc się zmienił. I pomyśleć, że to wszystko przeze mnie... Mogłam mu tego nie mówić. Teraz było by o wiele lepiej. Bez kłótni.
TERAZ WŁĄCZ TĄ PIOSENKĘ!: http://www.youtube.com/ watch?v=5anLPw0Efmo
Poszłam do domu. Do swojego pokoju. Napisałam list do Lou. Weszłam do łazienki i wzięłam żyletkę. Usiadłam na podłodze. Zaczęłam wycinać sobie nią na ręce"Louis", a pod spotem "I Will Always Love You". Czułam ból. Ale nie przeszkadzało mi to. Chciałam tylko umrzeć. Gdy wycinałam na swojej ręce ostatnią literkę zaczęłam zsuwać się na podłogę. Zanim zamknęłam oczy usłyszałam tylko jak ktoś wchodzi do domu. To był on. Krzyknęłam tylko:
- Jestem na górze! - i umarłam? Możliwe. Nie. Naprawdę umarłam. Leżałam na podłodze cała we krwi, gdy do łazienki wszedł Lou. Od razu przy mnie uklęknął i wyjął telefon aby zadzwonić po pogotowie. Płakał. Zobaczył co napisałam sobie na ręce i jeszcze bardziej zaczął płakać. Przyjechali szybko. Tylko, że ja już nie żyłam. Lekarz powiedział mu, że nie żyję. On wybuchnął płaczem. Wszedł do mojego pokoju i zobaczył kartkę na biurku. Odwinął ją i zaczął czytać na głos, przez łzy.
"Kochany Lou!
Teraz gdy to czytasz, mnie już pewnie nie ma na tym świecie. Dobrze wiesz jaki był powód mojego samobójstwa. Kochałam Cię jak jeszcze nigdy, nikogo. Dobrze wiedziałam, że możesz nie mogę Cię zmusić byś odwzajemnił moje uczucia. Nie spodziewałam się jednak, że będzie to tak bolało. Proszę, powiadom moich rodziców o tym co zrobiłam... I mam jeszcze jedną ostatnią prośbę. Proszę, tylko się nie zabijaj. Pomyśl, co będą czuli chłopaki. A co dopiero twoje fanki...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na początku miałam napisać wesoły ale coś mnie wzięło i napisałam taki smutny. Mam nadzieję, że się podoba :D Wstawiłam go też na drugiego bloga.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Znałam go od bardzo dawna. Nawet nie pamiętam dokładnie kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy. Na początku to była tylko przyjaźń - dla niego. Dla mnie od samego początku był kimś ważniejszym. Po półtora roku przyjaźni, odważyłam się i postanowiłam mu powiedzieć co czuje. Było to dla mnie bardzo trudne. Już nie wytrzymywałam. Siedziałam w pokoju na parapecie słuchając wolnej, przymulającej muzyki i... płakałam, po prostu płakałam. Zupełnie nie wiedziałam co zrobić. Serce podpowiadało mi: Idź do niego, powiedz mu co czujesz, a może on czuje to samo?. Natomiast rozum to była zupełnie inna sprawa: A co jeśli on nie czuje tego samego co ty? Co jeśli po twoim wyznaniu on po prostu odejdzie... Bałam się tego, cholernie się tego bałam. Po jakimś czasie stwierdziłam, że w końcu będę musiała mu to powiedzieć. Zanim to zrobiłam, znowu siedziałam na parapecie i myślałam jak mu to powiedzieć. "Cześć! Dawno się nie widzieliśmy, kocham cię, co tam u ciebie?" Nie raczej nie... A może coś w stylu długiego wyznania. Najpierw o tym, że nie chce psuć naszej przyjaźni, ale nie potrafię się, ot tak odkochać, i tak dalej, i tak dalej... Nie, to zbyt oklepane. Wiem. Po prostu do niego podejdę i mu powiem. Nie wiem jak, ale mu powiem. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Zadzwoniłam do niego, umówiłam się, że przyjdę do jego domu. Mieszkał niedaleko. Jakieś 15-20 minut drogi na piechotę. Miałam przyjść o 18:00. Od samego rana bardzo się denerwowałam. Nie wiedziałam jak się ubrać. Może coś eleganckiego? Nie, pomyśli, że coś się stało. Wyzywająco? Nie, zbyt "do przodu". Po prostu na luzie, jak zawsze? Idealnie. Założyłam zwykłe czerwone rurki i moją ukochaną bluzkę. Co z tego, że była męska. Ważnie, że mi się podobała. Ubranie miałam już z głowy. Teraz jeszcze fryzura i makijaż. Postanowiłam, że z włosami nie zrobię nic. Tylko je rozczesałam. Makijaż zrobiłam delikatny. Tylko tusz do rzęs i delikatny błyszczyk. O 17:30 założyłam trampki i kurtkę, i wyszłam z domu. Pod jego domem byłam około 17:55. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzył.
- Cześć! - powiedziałam i go przytuliłam.
- Hej! Stęskniłem się za tobą. - odpowiedział, przytulając się do mnie. - Wejdź. Napijesz się czegoś?
- Chętnie. Poproszę wody. - uśmiechnęłam się do niego. Poszedł do kuchni i przyniósł nam wody. Usiadł na kanapie z beztroską miną. Nie wiedział, że chciałam mu właśnie powiedzieć coś dla mnie bardzo ważnego. Zastanawiałam się "Powiedzieć mu? A może nie jestem jeszcze gotowa..." W końcu zebrałam się na odwagę i po prostu to powiedziałam.
- Ja... Muszę Ci coś powiedzieć... - zaczęłam niepewnie.
- Ale nigdzie nie wyjeżdżasz?? - zapytał mnie.
- Nie - na chwilę się uśmiechnęłam, lecz po chwili uśmiech zniknął z mojej twarzy - Dobra, nie będę więcej przed tobą tego ukrywała. Nie wiem jak na to zareagujesz ale ok. Nie jest to za dużo. To tylko dwa słowa. Posłuchaj, ja... - zawahałam się. "Nie! Musisz mu to powiedzieć!" Okey. Raz się żyję. -Kocham Cię! - powiedziałam i wbijałam swój wzrok w podłogę. Jednak nie mogłam wytrzymać i na niego spojrzałam. Miał dziwną minę. W końcu odpowiedział.
- Ja, nie wiem co powiedzieć. Słuchaj, ja też cię kocham ale...
- No właśnie ale... - powiedziałam ale raczej sama do siebie.
- Ale...Jak siostrę. Przepraszam jeśli Cię zraniłem. Co ja gadam! - palnął się w czoło z otwartej dłoni. - Na pewno to zrobiłem i przepraszam. Naprawdę.
Nawet nie zorientowałam się kiedy z moich oczu zaczęły lecieć łzy. On otarł je swoim kciukiem.
- Mam do ciebie jedną prośbę. Tylko ją spełnij, a ja zniknę z twojego życia...na zawsze.
- Nie! Nie możesz mi tego zrobić. Nie odchodź. Proszę Cię. Dalej możemy być przyjaciółmi!
- Tylko wiesz. Bycie tylko przyjaciółmi dla ciebie to radość. Dla mnie, tylko i wyłącznie ból, że nie mogę Cię mieć. Zrozum tak będzie lepiej i dla mnie, i dla ciebie...
- A jak jest ta twoja prośba?
- Chcę żebyś ten jeden, jedyny raz mnie pocałował... Jeśli nie chcesz zrozumiem to i...
- Nie. Jeśli tego chcesz. I poczujesz się przez to szczęśliwsza to proszę... - Chciałam coś powiedzieć ale on zatkał mi usta swoimi ustami. To było niesamowite. Z myślą, że już nigdy nie posmakuję jego ust. Stałam się bardziej zachłanna. Po prostu się bałam. Dlatego starałam się wyciągnąć jak najwięcej z tego pocałunku. Jednak kiedyś w końcu musiał się skończyć. Gdy on się ode mnie oderwał. Ja po prostu wstałam, szybko założyłam buty i wybiegłam... Nie wiedziałam dlaczego to zrobiłam. Może bałam się jego reakcji? Nie, przecież to on mnie pocałował. Bałam się tego, że nie będę mogła tam wytrzymać siedząc obok niego... I znów będę chciała go pocałować. Wbiegłam do domu, do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Mogłam się domyślić, że on nie odwzajemni tego uczucia, którym go darze. Przecież to życie, nie bajka czy opowiadanie... Teraz dopiero sobie uświadomiłam, że mogłam mu tego nie mówić. Przynajmniej dalej byśmy byli przyjaciółmi. On próbował się ze mną skontaktować. Dzwonił, pisał sms'y, pisał przez Twittera, przychodził do domu. Potrafił stać pod moimi drzwiami prze godzinę, pukać i dzwonić. Ja nigdy mu nie otworzyłam. Nawet nie przeczytałam tych wszystkich sms'ów. Przeczytałam tylko jeden. "[T.I.], przepraszam. Proszę odezwij się. Przecież to tak nie wiele. Proszę cię tylko o jeden telefon czy sms. Proszę... Chcę z tobą porozmawiać." Gdy to czytałam łzy z moich oczu lały się hektolitrami. Po jakimś miesiącu on ustąpił. Z jednej strony poczułam...ulgę, radość? Może nie tak dosłowną radość. To było raczej coś w stylu, takiego poczucia, że on odpuścił, ułoży sobie życie z kim innym, będzie szczęśliwy... Z drugiej strony to raczej był ból, smutek, rozpacz. Dlaczego? Bo jednak mi go brakowało. I to bardzo. Czułam się niepotrzebna. Nie miałam przyjaciółki, której mogłam się wyżalić. To on "nią" był. On był moim przyjacielem. Jemu ze wszystkiego się zwierzałam. Tak jak on mi. Przychodził do mnie z pytaniami o dziewczyny. Zawsze gdy przychodził i mówił: "Wiesz, poznałem fajną dziewczynę..." i tak dalej, i tak dalej, po prostu chciało mi się płakac. Przy nim starałam się byc "dzielna". Płakałam dopiero gdy wychodził. Jednak gdy mi się to nie udawało, wychodziłam do łazienki. Siedziałam tam 10 minut, by się wypłakac i wrócic do porzedniego stanu. Gdy do niego wracałam, on nie wiedział co się stało, a ja nigdy nie chciałam mu powiedziec. Wiem, że go to bolało bo zawsze ze wszystkiego się mu zwierzałam. Ale wtedy... wtedy nie mogłam. Wracając do teraźniejszości. Postanowiłam, że pójdę na spacer. Do parku. Do naszego miejsca. Na obrzeżach parku płynęła rzeczka. Chyba nikt prócz nas nie wiedział o tym miejscu. Ubrałam się i wyszłam. Doszłam na polankę, usiadłam i patrzyłam na płynącą po woli wodę. Ona nie miała zmartwień. Płynęła sobie spokojnie. Nie miała problemów. Nie kochała kogoś, kto nie kochał jej. Siedziałam, wpatrywałam się w wodę i płakałam. gdy nagle poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Odwróciłam się. Tak, to był on.
- Co ty tu robisz? - zapytałam.
- Przyszedłem tu, żeby robić to co ty...
- Czyli płakać? - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Możliwe... Chciałem pobyć sam. Ale jak widać nie jest mi to dane. - powiedział ze śmiechem. - Dobra, a teraz tak na poważnie... - Jego mina była naprawdę poważna. Jak nigdy. - ...Dlaczego uciekłaś? Dlaczego nie chciałaś do mnie zadzwonić, czy napisać tego głupiego sms'a, że nic Ci nie jest? Wiesz jak ja się o Ciebie martwiłem!?! - prawie krzyczał. Ja nie wiedziałam co powiedzieć, więc nic nie mówiłam. - Odpowiesz mi!?!
- CZY WRESZCIE ZROZUMIESZ, ŻE DLA MNIE PRZEBYWANIE Z TOBĄ, WYWOŁUJĘ W MOIM SERCU TYLKO BÓL!?!?! - zaczęłam krzyczeć. Nawet nie wiem dlaczego. - ZROZUMIESZ, CZY NIE? MOŻE MAM CI TO JESZCZE RAZ WYTŁUMACZYĆ?!?! JAK TYLKO NA CIEBIE PATRZE MAM OCHOTĘ PO PROSTU DO CIBIE PODEJŚĆ I CIĘ POCAŁOWAĆ! TY NIE WIESZ CO JA CZUJĘ...
- Uwierz, że wiem... - przerwał mi.
- NIE, NIE WIESZ! TY JESTEŚ LOUIS TOMLINSON! - powiedziałam z sarkazmem - CIBIE KOCHAJĄ TYSIĄCE. CO JA GADAM MILIONY DZIEWCZYN. TY MOŻESZ MIEĆ KAŻDĄ, KTÓREJ TYLKO ZAPRAGNIESZ. BO TY CHCESZ!
- Od zawsze tak o mnie myślisz? - zapytał ze smutkiem i łzami w oczach. Dopiero teraz zrozumiałam, że go tym zraniłam.
- Nie, nie od zawsze. Ale zrozum... Nigdy nie poczujesz tego co ja czuję w tej chwili...
- A co jeśli tak?
- Wątpię... - powiedziałam i stałam, nie ruszając się z miejsca z głową spuszczoną w dół. Gdy podniosłam głowę by na niego spojrzeć.... Jego nie było! Nie było! Po prostu sobie poszedł! I nie, on wcale nie zachowuje się jak rozpieszczona gwiazdka. Nie mogę uwierzyć jak przez ten miesiąc się zmienił. I pomyśleć, że to wszystko przeze mnie... Mogłam mu tego nie mówić. Teraz było by o wiele lepiej. Bez kłótni.
TERAZ WŁĄCZ TĄ PIOSENKĘ!: http://www.youtube.com/
Poszłam do domu. Do swojego pokoju. Napisałam list do Lou. Weszłam do łazienki i wzięłam żyletkę. Usiadłam na podłodze. Zaczęłam wycinać sobie nią na ręce"Louis", a pod spotem "I Will Always Love You". Czułam ból. Ale nie przeszkadzało mi to. Chciałam tylko umrzeć. Gdy wycinałam na swojej ręce ostatnią literkę zaczęłam zsuwać się na podłogę. Zanim zamknęłam oczy usłyszałam tylko jak ktoś wchodzi do domu. To był on. Krzyknęłam tylko:
- Jestem na górze! - i umarłam? Możliwe. Nie. Naprawdę umarłam. Leżałam na podłodze cała we krwi, gdy do łazienki wszedł Lou. Od razu przy mnie uklęknął i wyjął telefon aby zadzwonić po pogotowie. Płakał. Zobaczył co napisałam sobie na ręce i jeszcze bardziej zaczął płakać. Przyjechali szybko. Tylko, że ja już nie żyłam. Lekarz powiedział mu, że nie żyję. On wybuchnął płaczem. Wszedł do mojego pokoju i zobaczył kartkę na biurku. Odwinął ją i zaczął czytać na głos, przez łzy.
"Kochany Lou!
Teraz gdy to czytasz, mnie już pewnie nie ma na tym świecie. Dobrze wiesz jaki był powód mojego samobójstwa. Kochałam Cię jak jeszcze nigdy, nikogo. Dobrze wiedziałam, że możesz nie mogę Cię zmusić byś odwzajemnił moje uczucia. Nie spodziewałam się jednak, że będzie to tak bolało. Proszę, powiadom moich rodziców o tym co zrobiłam... I mam jeszcze jedną ostatnią prośbę. Proszę, tylko się nie zabijaj. Pomyśl, co będą czuli chłopaki. A co dopiero twoje fanki...
Na zawsze twoja [T.I.] "
Zrobił wszystko o co go prosiłam. A ja cały czas nad nim czuwałam i starałam się sprawiać by z każdym dniem był szczęśliwszy. Nie chciałam aby o mnie zapomniał tylko, żeby ułożył sobie życie z kimś kogo kocha. Tak też się stało...------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na początku miałam napisać wesoły ale coś mnie wzięło i napisałam taki smutny. Mam nadzieję, że się podoba :D Wstawiłam go też na drugiego bloga.
środa, 14 listopada 2012
Rozdział 6. "Uważaj bo Ci uwierze i gra w butelkę..."
Chłopaki chcieli żebyśmy u nich nocowały. Zgodziłyśmy się. Zayn zaprosił mnie do swojego pokoju. Oczywiście się zgodziłam. Zanim jednak weszliśmy na piętro usłyszałam taką rozmowę miedzy Harrym a Mają:
- To gdzie ja mam spać? - zapytała go Majka.
- Możesz ze mną... - powiedział Harry i podniósł brwi czekając na odpowiedz.
- Może być... - powiedziała z obojętnością Majka. Ale ja i tak wiedziałam, że w środku skacze z radości!
Ja z moim nowym chłopakiem poszliśmy na gorę. Znów zaprowadził mnie do swojego pokoju.
- Będziemy spali na jednym łózku, prawda? - zapytał Zayn robiąc smutne oczka.
- Okej, niech Ci będzie - powiedziałam - Gdzie jest łazienka bo chciałabym się odświeżyć po całym dniu.? I mógłbyś mi dać coś do spania?
- Łazienka jest tam... - wskazał palcem na jakieś drzwi - ...a do spania mogę ci dać swoją koszulkę.
- Ok, niech będzie. - uśmiechnęłam się, wzięłam od niego koszulkę i poszłam do łazienki.
Umyłam się, rozczesałam włosy i poszłam do pokoju.
- Ładnie wyglądasz w tej koszulce - powiedział Zayn uśmiechając się przy tym.
- Dziękuje. To co idziemy spać?
- Ok. Wskakuj. - powiedział i podniósł kołdrę wskazując mi miejsce koło niego. Leżeliśmy chwilę i później zasnęliśmy.
W TYM SAMYM CZASIE
*oczami Majki*
Weszłam do pokoju Harry'ego.
- W czym mogę spać? - zapytałam go.
- Jedyne co mogę ci dać to jakaś moja koszulka bo nic innego nie mam.
- Okey - uśmiechnęłam się.
- Trzymaj. - rzucił we mnie koszulką - łazienka jest tutaj - powiedział i otworzył mi drzwi do łazienki.
- Dzięki. - weszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam w koszulkę Hazzy. Stanęłam przed lustrem i chwilę patrzyłam na siebie. Nadal nie mogłam uwierzyć że to się dzieję naprawdę. Gdy wyszłam spojrzał się na mnie pytająco.
- O co chodzi?
- Jak chcesz spać - zapytał mnie.
- Nie wiem. Mi obojętnie, a ty?
- Też obojętnie. Ty możesz spać albo sama na łóżku, ewentualnie ze mną - zaśmiał się.
- Jeśli chcesz i ci to nie przeszkadza to okej.
- Dobra to wskakuj. - powiedział. On zasnął od razu. Ja jednak leżałam w łózku do jakiejś 2 w nocy. dopiero wtedy usnęłam.
NASTĘPNEGO DNIA
*oczami Julki*
Gdy się obudziłam nie wiedziałam gdzie jestem. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie ze jestem u Zayna. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Ja zwykła dziewczyna śpię z Zayn'em Malikiem w jednym łóżku i jestem jego dziewczyną. Postanowiłam, że wejdę na Facebook'a. Nie wiedziałam czy mogę zmienić status wiec najpierw chciałam obudzić Malika. On tak słodko spał. Jednak obudziłam go.
-Wstawaj śpiochu!!! Już 10! - wykrzyknęłam mu prosto do ucha.
- Już wstaje... - powiedział zaspanym głosem.
- Chciałam się ciebie zapytać czy mogę zmienić status na Facebook'u?
- No pewnie że możesz. Nawet musisz to zrobić.
Weszłam na Facebook'a i zmieniłam swój status z "wolna" na "w związku" i napisałam Zayn'a.
Zaraz pod tą zmianą było mnóstwo komentarzy złośliwych koleżanek ze szkoły w Polsce. Chodziłam tam do gimnazjum i nikt mnie nie lubił. Były tam komentarze typu:
- "Uważaj bo ci uwierzę!!!"
- "Nie zmyślaj sobie. To że mieszkasz w Londynie nie znaczy od razu, że zakochał się w tobie Zayn Malik"
Odpisałam im tak:"Udowodnię wam to. Dzisiaj o 20 zrobię TweetCama z Zayn'em i on wszystko potwierdzi. Może być???" Od razu wszystkie odpowiedziały że tak. Z Zayn'em postanowiliśmy zejść na śniadanie.
*oczami Majki*
Obudziłam się. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam wpatrującego się we mnie Harry'ego.
- Przepraszam, że się tak patrze ale uwielbiam patrzeć na śpiące dziewczyny.
Uśmiechnęłam się do niego tylko.
- Idziemy na śniadanie? - zapytał Harry. Zgodziłam się zapominając się że nadal jestem w jego koszulce. Zeszliśmy na dół. Byli tam już wszyscy. Gdy Julia mnie zobaczyła spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. I wtedy zobaczyłam ze jestem w koszulce Stylesa. Nic jej nie powiedziałam.
- Co jest na śniadanie? - zapytałam wszystkich.
- Mogą być kanapki lub płatki z mlekiem.
- Zdecydowanie wole płatki z mlekiem.
- Ok. Już Ci robię. - powiedział Harry.
I znowu to samo...Nie mogłam uwierzyć, że spotkałam samego Harry'ego Sylesa, spałam z nim w jednym łóżku w jego koszulce i on mi jeszcze teraz robi śniadanie. OMG!!!
- Julia mogę cię na chwilę tutaj prosić? - zapytałam Julkę.
- Ok, już idę.
Poszłyśmy do salonu aby być same.
- Czy ja śnię!?!?!? - krzyknęłam jej w twarz.
- Nie krzycz tak bo chłopaki tu przyjdą. I nie, nie śnisz. Ej, a tak w ogóle to czemu jesteś w koszulce Hazzy???
- No bo poprosiłam go o coś do spania, a on nie miał nic innego.
- Ok. Chodźmy na to śniadanie.
Poszłyśmy do kuchni. Julka podeszła do Harry'ego i powiedziała do niego smutnym głosem:
- Biedaczek. Musiałeś spać na podłodze... - zrobiła smutną minkę.
- No, nie zupełnie... - powiedział Harry.
- Kazałeś Majce spać na podłodze!?!?! - wykrzyknął Louis, który do tej pory bawił się łyżką.
Harry przecząco pokiwał głową.
- Uuuuuuuuu.....!!! - wszyscy zaczęli krzyczeć i gwizdać. Wszyscy oprócz mnie i Harry'ego. My tylko dziwnie się na nich patrzyliśmy.
- Gramy w butelkę??? Na całowane... - zaproponował Niall zmieniając temat.
- Ok. Ale ci którzy są z kimś w związku nie całują się w usta. Czyli ja, Zayn i Liam. Może być? - powiedziała Julia i spojrzała na Zayn'a i Liam'a - oni pokiwali głową. - No to zaczynamy!
- Ale ja będę mógł cię całować w usta??? - powiedział Zayn robiąc smutne oczka do Julii.
- Będziesz!
Usiedliśmy w kółku, a Niall przyniósł butelkę. Pierwszy chciał kręcić Lou, więc on zaczynał. Wylosował Harry'ego.
- Uuu...Buziak w usta - powiedziałam.
- Ok. - powiedział Lou i pocałował Harry'ego.
Harry wylosował mnie. Jak zobaczyłam na kim butelka się zatrzymała to prawie zemdlałam. Julia siedział koło mnie więc mnie złapała.
- No już!!! - krzyknął Niall.
I wtedy Hazza przybliżył się do mnie, zamknął oczy i pocałował mnie prosto w usta. O Boże!!! To nie dzieję się naprawdę.
- No już, skończcie to!!! - krzyknął Lou - Harry jak możesz. Myślałem, że mnie kochasz.
Wtedy się od siebie oderwaliśmy. To było niesamowite. Siedzieliśmy tak jeszcze przez jakiś czas. Julia całowała się z Zayn'em i Niall'em. Ja jeszcze z Liam'em. Stwierdziłyśmy, że pójdziemy już do domu. Tak w sumie to hotelu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJ NAWET JAKBY TO MIAŁ BYĆ HEJT. W TEDY BĘDĘ WIEDZIAŁA CO POPRAWIĆ :D
- To gdzie ja mam spać? - zapytała go Majka.
- Możesz ze mną... - powiedział Harry i podniósł brwi czekając na odpowiedz.
- Może być... - powiedziała z obojętnością Majka. Ale ja i tak wiedziałam, że w środku skacze z radości!
Ja z moim nowym chłopakiem poszliśmy na gorę. Znów zaprowadził mnie do swojego pokoju.
- Będziemy spali na jednym łózku, prawda? - zapytał Zayn robiąc smutne oczka.
- Okej, niech Ci będzie - powiedziałam - Gdzie jest łazienka bo chciałabym się odświeżyć po całym dniu.? I mógłbyś mi dać coś do spania?
- Łazienka jest tam... - wskazał palcem na jakieś drzwi - ...a do spania mogę ci dać swoją koszulkę.
- Ok, niech będzie. - uśmiechnęłam się, wzięłam od niego koszulkę i poszłam do łazienki.
Umyłam się, rozczesałam włosy i poszłam do pokoju.
- Ładnie wyglądasz w tej koszulce - powiedział Zayn uśmiechając się przy tym.
- Dziękuje. To co idziemy spać?
- Ok. Wskakuj. - powiedział i podniósł kołdrę wskazując mi miejsce koło niego. Leżeliśmy chwilę i później zasnęliśmy.
W TYM SAMYM CZASIE
*oczami Majki*
Weszłam do pokoju Harry'ego.
- W czym mogę spać? - zapytałam go.
- Jedyne co mogę ci dać to jakaś moja koszulka bo nic innego nie mam.
- Okey - uśmiechnęłam się.
- Trzymaj. - rzucił we mnie koszulką - łazienka jest tutaj - powiedział i otworzył mi drzwi do łazienki.
- Dzięki. - weszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam w koszulkę Hazzy. Stanęłam przed lustrem i chwilę patrzyłam na siebie. Nadal nie mogłam uwierzyć że to się dzieję naprawdę. Gdy wyszłam spojrzał się na mnie pytająco.
- O co chodzi?
- Jak chcesz spać - zapytał mnie.
- Nie wiem. Mi obojętnie, a ty?
- Też obojętnie. Ty możesz spać albo sama na łóżku, ewentualnie ze mną - zaśmiał się.
- Jeśli chcesz i ci to nie przeszkadza to okej.
- Dobra to wskakuj. - powiedział. On zasnął od razu. Ja jednak leżałam w łózku do jakiejś 2 w nocy. dopiero wtedy usnęłam.
NASTĘPNEGO DNIA
*oczami Julki*
Gdy się obudziłam nie wiedziałam gdzie jestem. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie ze jestem u Zayna. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Ja zwykła dziewczyna śpię z Zayn'em Malikiem w jednym łóżku i jestem jego dziewczyną. Postanowiłam, że wejdę na Facebook'a. Nie wiedziałam czy mogę zmienić status wiec najpierw chciałam obudzić Malika. On tak słodko spał. Jednak obudziłam go.
-Wstawaj śpiochu!!! Już 10! - wykrzyknęłam mu prosto do ucha.
- Już wstaje... - powiedział zaspanym głosem.
- Chciałam się ciebie zapytać czy mogę zmienić status na Facebook'u?
- No pewnie że możesz. Nawet musisz to zrobić.
Weszłam na Facebook'a i zmieniłam swój status z "wolna" na "w związku" i napisałam Zayn'a.
Zaraz pod tą zmianą było mnóstwo komentarzy złośliwych koleżanek ze szkoły w Polsce. Chodziłam tam do gimnazjum i nikt mnie nie lubił. Były tam komentarze typu:
- "Uważaj bo ci uwierzę!!!"
- "Nie zmyślaj sobie. To że mieszkasz w Londynie nie znaczy od razu, że zakochał się w tobie Zayn Malik"
Odpisałam im tak:"Udowodnię wam to. Dzisiaj o 20 zrobię TweetCama z Zayn'em i on wszystko potwierdzi. Może być???" Od razu wszystkie odpowiedziały że tak. Z Zayn'em postanowiliśmy zejść na śniadanie.
*oczami Majki*
Obudziłam się. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam wpatrującego się we mnie Harry'ego.
- Przepraszam, że się tak patrze ale uwielbiam patrzeć na śpiące dziewczyny.
Uśmiechnęłam się do niego tylko.
- Idziemy na śniadanie? - zapytał Harry. Zgodziłam się zapominając się że nadal jestem w jego koszulce. Zeszliśmy na dół. Byli tam już wszyscy. Gdy Julia mnie zobaczyła spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. I wtedy zobaczyłam ze jestem w koszulce Stylesa. Nic jej nie powiedziałam.
- Co jest na śniadanie? - zapytałam wszystkich.
- Mogą być kanapki lub płatki z mlekiem.
- Zdecydowanie wole płatki z mlekiem.
- Ok. Już Ci robię. - powiedział Harry.
I znowu to samo...Nie mogłam uwierzyć, że spotkałam samego Harry'ego Sylesa, spałam z nim w jednym łóżku w jego koszulce i on mi jeszcze teraz robi śniadanie. OMG!!!
- Julia mogę cię na chwilę tutaj prosić? - zapytałam Julkę.
- Ok, już idę.
Poszłyśmy do salonu aby być same.
- Czy ja śnię!?!?!? - krzyknęłam jej w twarz.
- Nie krzycz tak bo chłopaki tu przyjdą. I nie, nie śnisz. Ej, a tak w ogóle to czemu jesteś w koszulce Hazzy???
- No bo poprosiłam go o coś do spania, a on nie miał nic innego.
- Ok. Chodźmy na to śniadanie.
Poszłyśmy do kuchni. Julka podeszła do Harry'ego i powiedziała do niego smutnym głosem:
- Biedaczek. Musiałeś spać na podłodze... - zrobiła smutną minkę.
- No, nie zupełnie... - powiedział Harry.
- Kazałeś Majce spać na podłodze!?!?! - wykrzyknął Louis, który do tej pory bawił się łyżką.
Harry przecząco pokiwał głową.
- Uuuuuuuuu.....!!! - wszyscy zaczęli krzyczeć i gwizdać. Wszyscy oprócz mnie i Harry'ego. My tylko dziwnie się na nich patrzyliśmy.
- Gramy w butelkę??? Na całowane... - zaproponował Niall zmieniając temat.
- Ok. Ale ci którzy są z kimś w związku nie całują się w usta. Czyli ja, Zayn i Liam. Może być? - powiedziała Julia i spojrzała na Zayn'a i Liam'a - oni pokiwali głową. - No to zaczynamy!
- Ale ja będę mógł cię całować w usta??? - powiedział Zayn robiąc smutne oczka do Julii.
- Będziesz!
Usiedliśmy w kółku, a Niall przyniósł butelkę. Pierwszy chciał kręcić Lou, więc on zaczynał. Wylosował Harry'ego.
- Uuu...Buziak w usta - powiedziałam.
- Ok. - powiedział Lou i pocałował Harry'ego.
Harry wylosował mnie. Jak zobaczyłam na kim butelka się zatrzymała to prawie zemdlałam. Julia siedział koło mnie więc mnie złapała.
- No już!!! - krzyknął Niall.
I wtedy Hazza przybliżył się do mnie, zamknął oczy i pocałował mnie prosto w usta. O Boże!!! To nie dzieję się naprawdę.
- No już, skończcie to!!! - krzyknął Lou - Harry jak możesz. Myślałem, że mnie kochasz.
Wtedy się od siebie oderwaliśmy. To było niesamowite. Siedzieliśmy tak jeszcze przez jakiś czas. Julia całowała się z Zayn'em i Niall'em. Ja jeszcze z Liam'em. Stwierdziłyśmy, że pójdziemy już do domu. Tak w sumie to hotelu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJ NAWET JAKBY TO MIAŁ BYĆ HEJT. W TEDY BĘDĘ WIEDZIAŁA CO POPRAWIĆ :D
niedziela, 11 listopada 2012
Rozdział 5. "Przynajmniej będą znali prawdę..."
NASTĘPNEGO DNIA
Obudziłam się o 10. Ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie. Wróciłam do pokoju aby przygotować się do wyjścia. W lodziarni byłam o równej 12. Gdy Zayn mnie zobaczył uśmiechnął się i zaprosił do stolika. Usiadłam kolo niego.
-Przepraszam za wczoraj... - zaczął się tłumaczyć - ja nie wiem co we mnie wstąpiło. Po prostu nie moglem się powstrzymać.
- Już mówiłam że nic się nie stało.
- Może nie będziemy tu siedzieć. Chodźmy do mnie. Będziesz mogła lepiej poznać chłopaków.
- A mogłabym wziąć ze sobą Majkę? Bo wiesz ona tak bardzo chciałaby spotkać jeszcze raz Harre'go.
- No pewnie. - uśmiechnął się.
Idąc do domu chłopaków wstąpiliśmy po Majkę. Była zachwycona faktem ze spotka Harre'go. Gdy doszliśmy do domu chłopaków Zayn zadzwonil do drzwi. Otworzył nam Liam. Gdy weszliśmy do środka Niall siedzial w kuchni, Louis siedzial na kanapie a Harry trzymając głowę na jego kolanach leżał. Ogladali telewizje.
- Chłopaki przyprowadziłem gości. - odezwał się Zayn.
- Cześć wszystkim. - odezwał się z kuchni Niall.
- Hej. - powiedział Lou.
- Siemka! - przywitał się z nami Harry.
- Cześć! - Odezwałyśmy się z Majką w tym samym momencie.
- Laura zostań na chwile tu z chłopakami. Julia mogłabyś na chwile iść ze mną? - zapytał Zayn.
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się.
Malik zaprowadził mnie do swojego pokoju.
- Co chciałeś?
- Chciałem ci coś powiedzieć, ale...
- Wal śmiało - usmiechnelam się.
- Bo wiesz. Spodobałaś mi się. - odwrócił wzrok.
- Ty mi się podobasz od dłuższego czasu. Jestem twoją fanką od twojego pierwszego występu w X-Factorze(nw. czy tak się pisze ale niech będzie xD). A teraz moje marzenie się spełniło. I nie dosyć że cię spotkałam chociaż na chwile, to ty mi jeszcze mówisz że Ci się podobam. To chyba najlepsza chwila w moim zyciu! - mocno go przytuliłam, a on mnie pocałował. Odwzajemniłam pocalunek.
-Julia, czy ty będziesz moją dziewczyną?
-Tak...TAK!!! - powiedziałam.
Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.
- Czy wy chcecie nam coś powiedzieć??? - powiedział Lou patrząc na nasze ręce.
- Tak. Jesteśmy parą. - powiedział Zayn i na potwierdzenie jego stwierdzenia pocałował mnie.
- Gratuluję!!! - wykrzyczała Maja i mnie przytuliła- A co z toba i Harrym?? - szepnełam jej do ucha tak że nikt oprocz niej nic nie usłyszał.
- Oj weź przestań...
- Powiem Zayn'owi żeby z nim pogadał. - znów powiedziałam szeptem.
- Kochanie może pójdziemy na spacer? - zapytał Malik.
- Okej. Musze się ciebie o coś zapytać.
- Dobra. Chłopaki, Majka my wychodzimy. Wrócimy niedługo.
- Ok. - odpowiedzieli wszyscy.
Poszliśmy do parku. Chodziliśmy alejkami trzymając się za ręce. Na nasze nieszczęście złapał nas jakiś paparazzi i zrobił nam zdjęcie. Jednak Zayn się tym nie przejmował.
- Muszę się o coś zapytać...
- Pytaj o co chcesz. - Odpowiedział z uśmiechem.
- Czy Harry mówił wam coś o Majce???
- Powiem Ci że tak. Mówił ze jest bardzo mila. I że jako jedna z niewielu fanek nie krzyczała i nie piszczala na jego widok. - oboje się zaśmialiśmy.
- Czyli mogę jej powiedzieć ze wszystko jest na dobrej drodze?
- Tak. Możesz.
Nagle zza drzewa wyszedł paparazzi i zaczął nam robić zdjęcia. Zayn gdy zobaczył fotoreportera zaczął mnie całować i powiedział:
- Przynajmniej będą znali prawdę, a nie"Czy to prawda że Julia jest twoją dziewczyna?" i tak dziesiątki czy nawet setki takich pytań dziennie - zaśmiał się. Postanowiliśmy że wrócimy już do domu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jak? Podoba się? :D
Obudziłam się o 10. Ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie. Wróciłam do pokoju aby przygotować się do wyjścia. W lodziarni byłam o równej 12. Gdy Zayn mnie zobaczył uśmiechnął się i zaprosił do stolika. Usiadłam kolo niego.
-Przepraszam za wczoraj... - zaczął się tłumaczyć - ja nie wiem co we mnie wstąpiło. Po prostu nie moglem się powstrzymać.
- Już mówiłam że nic się nie stało.
- Może nie będziemy tu siedzieć. Chodźmy do mnie. Będziesz mogła lepiej poznać chłopaków.
- A mogłabym wziąć ze sobą Majkę? Bo wiesz ona tak bardzo chciałaby spotkać jeszcze raz Harre'go.
- No pewnie. - uśmiechnął się.
Idąc do domu chłopaków wstąpiliśmy po Majkę. Była zachwycona faktem ze spotka Harre'go. Gdy doszliśmy do domu chłopaków Zayn zadzwonil do drzwi. Otworzył nam Liam. Gdy weszliśmy do środka Niall siedzial w kuchni, Louis siedzial na kanapie a Harry trzymając głowę na jego kolanach leżał. Ogladali telewizje.
- Chłopaki przyprowadziłem gości. - odezwał się Zayn.
- Cześć wszystkim. - odezwał się z kuchni Niall.
- Hej. - powiedział Lou.
- Siemka! - przywitał się z nami Harry.
- Cześć! - Odezwałyśmy się z Majką w tym samym momencie.
- Laura zostań na chwile tu z chłopakami. Julia mogłabyś na chwile iść ze mną? - zapytał Zayn.
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się.
Malik zaprowadził mnie do swojego pokoju.
- Co chciałeś?
- Chciałem ci coś powiedzieć, ale...
- Wal śmiało - usmiechnelam się.
- Bo wiesz. Spodobałaś mi się. - odwrócił wzrok.
- Ty mi się podobasz od dłuższego czasu. Jestem twoją fanką od twojego pierwszego występu w X-Factorze(nw. czy tak się pisze ale niech będzie xD). A teraz moje marzenie się spełniło. I nie dosyć że cię spotkałam chociaż na chwile, to ty mi jeszcze mówisz że Ci się podobam. To chyba najlepsza chwila w moim zyciu! - mocno go przytuliłam, a on mnie pocałował. Odwzajemniłam pocalunek.
-Julia, czy ty będziesz moją dziewczyną?
-Tak...TAK!!! - powiedziałam.
Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.
- Czy wy chcecie nam coś powiedzieć??? - powiedział Lou patrząc na nasze ręce.
- Tak. Jesteśmy parą. - powiedział Zayn i na potwierdzenie jego stwierdzenia pocałował mnie.
- Gratuluję!!! - wykrzyczała Maja i mnie przytuliła- A co z toba i Harrym?? - szepnełam jej do ucha tak że nikt oprocz niej nic nie usłyszał.
- Oj weź przestań...
- Powiem Zayn'owi żeby z nim pogadał. - znów powiedziałam szeptem.
- Kochanie może pójdziemy na spacer? - zapytał Malik.
- Okej. Musze się ciebie o coś zapytać.
- Dobra. Chłopaki, Majka my wychodzimy. Wrócimy niedługo.
- Ok. - odpowiedzieli wszyscy.
Poszliśmy do parku. Chodziliśmy alejkami trzymając się za ręce. Na nasze nieszczęście złapał nas jakiś paparazzi i zrobił nam zdjęcie. Jednak Zayn się tym nie przejmował.
- Muszę się o coś zapytać...
- Pytaj o co chcesz. - Odpowiedział z uśmiechem.
- Czy Harry mówił wam coś o Majce???
- Powiem Ci że tak. Mówił ze jest bardzo mila. I że jako jedna z niewielu fanek nie krzyczała i nie piszczala na jego widok. - oboje się zaśmialiśmy.
- Czyli mogę jej powiedzieć ze wszystko jest na dobrej drodze?
- Tak. Możesz.
Nagle zza drzewa wyszedł paparazzi i zaczął nam robić zdjęcia. Zayn gdy zobaczył fotoreportera zaczął mnie całować i powiedział:
- Przynajmniej będą znali prawdę, a nie"Czy to prawda że Julia jest twoją dziewczyna?" i tak dziesiątki czy nawet setki takich pytań dziennie - zaśmiał się. Postanowiliśmy że wrócimy już do domu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jak? Podoba się? :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)